Rozdzial 104„The Traducer” • 9 Ayahs • Okres mekkański
بِسْمِ ٱللَّهِ ٱلرَّحْمَٰنِ ٱلرَّحِيمِ Biada każdemu, kto zniesławia i obmawia, N Czy widziałeś, jak twój Pan postąpił z ludźmi słonia i zastanawiałeś się nad tym?[1]
[1]Werset ten zwraca naszą uwagę na to, co przydarzyło się armii abisyńskiej, która zaatakowała Mekkę, usiłując zniszczyć Ka’bę. Armią dowodził Abraha ibn Sabah. Wojsko wspierane było przez pewną liczbę słoni bojowych. Abraham zbudował wspaniałą świątynię w San’a w Jemenie, mając Jak można wnosić ze słowa ababil – przełonadzieję na odciągnięcie arabskich pielgrzyżonego tutaj jako „ptaki”, był to gatunek niemów, udających się rokrocznie do Mekki. znany w Hidżazie. Ptaki te miały różnorakie ubarwienie i niosły po trzy „kamienie”: dwa
Kto (sądzi, że stoi nad innymi, gdyż) zgromadził majątek i (nie wydając go dla sprawy Boga ani na potrzebujących) przelicza go (w chciwej doń miłości). Czyż on nie zniweczył ich nikczemnego podstępu?
On sądzi, że jego majątek da mu życie wieczne. Zesłał na nich stada ptaków (nieznanych w tym kraju),
Żadną miarą! On z całą pewnością zostanie wrzucony w al-Hutama (Pochłaniający Kataklizm). Które obrzuciły ich kamieniami z palonej gliny, jakby kulami (właściwy dla nich znak kary),
Co pozwoli ci pojąć Pochłaniający Kataklizm? I tak oto uczynił ich jak pożarte i wydeptane pole zboża.[2]
[2]Niezwykłe zdarzenia miały miejsce jako w szponach i jeden w dziobie. Kamienie razisymbol nowego punktu zwrotnego w dzieły głęboko ciała żołnierzy Abrahy, przechojach ludzkich. Mekkańczycy nie byli dość dząc od głowy w dół organizmu. Był to oczysilni, by obronić swoje miasto i opuścili je, wisty cud (ar-Razi, Ibn Kathir [Tafsir], Hamudając się w okoliczne góry. Dlatego obrodi Yazır). To wydarzenie stało się tak sławne nił je jego rzeczywisty Władca – Bóg, niew dziejach Arabów, że ów rok zaczęto zwać mal w przededniu narodzin Swego WysłanRokiem Słonia. nika. Zesłał „armię”, złożoną ze stad ptaków.
To jest Ogień Boga – płonący.
Który wnika głęboko do serca (i płonie w nim tak, jak płonie na zewnątrz).
Oto on tworzy nad nimi sklepienie.
W rozciągniętych kolumnach. Współczującego!